Czy nie umiemy się już śmiać? Dlaczego komedia przestała ryzykować
Kiedy twórcy Scary Movie zapowiedzieli powrót kultowej serii, szybko pojawiła się narracja, że film ma „przywrócić komedię” i być odpowiedzią na kulturę unieważniania. To jednak zbyt proste wyjaśnienie.
Kryzys komedii zaczął się dużo wcześniej i wynika z kilku równoległych zmian: transformacji Hollywood, rozwoju mediów społecznościowych oraz rozpadu wspólnej kultury, z której kiedyś śmiali się niemal wszyscy.
Scary Movie wraca do zupełnie innego świata
Pierwsza część Scary Movie zadebiutowała w 2000 roku i niemal natychmiast stała się fenomenem. Film zarobił blisko 280 milionów dolarów przy budżecie wynoszącym około 19 milionów, otwierając drogę całej fali parodii, takich jak Date Movie, Epic Movie czy Meet the Spartans. Humor był prosty, często wulgarny i oparty na przekraczaniu granic, ale trafiał do szerokiej publiczności.
Dziś twórcy serii próbują powtórzyć ten sukces. Marlon i Shawn Wayans otwarcie mówią, że nowa odsłona ma być odpowiedzią na to, co określają mianem „cancel culture”. W wywiadach promujących film Marlon Wayans stwierdził nawet, że komedia od kilkunastu lat znajduje się w „recesji”, ponieważ twórcy i studia boją się ryzyka. Tyle że problem komedii zaczął się znacznie wcześniej niż dyskusja o politycznej poprawności.
Hollywood przestało inwestować w komedie
W latach 2000. komedie były jednym z filarów amerykańskiego kina. Filmy takie jak The Hangover, Superbad, Bridesmaids, 40-Year-Old Virgin czy Step Brothers regularnie zarabiały setki milionów dolarów i tworzyły nowych komediowych aktorów. Dziś takich premier jest znacznie mniej.
Powód jest przede wszystkim ekonomiczny. Hollywood coraz mocniej opiera się na franczyzach, adaptacjach i widowiskach, które mają szansę zarobić miliard dolarów na całym świecie. Średniobudżetowe komedie, kosztujące 30 do 60 milionów dolarów, przestały być dla studiów atrakcyjnym biznesem. Zamiast do kin trafiają na platformy streamingowe, gdzie po kilku tygodniach znikają z medialnej dyskusji.
Dobrym przykładem jest No Hard Feelings z Jennifer Lawrence. Film zebrał dobre recenzje i pokazał, że widzowie nadal chcą oglądać komedie dla dorosłych, ale jednocześnie był traktowany jako wyjątek, a nie początek nowego trendu. Zmienił się więc nie tyle gust publiczności, ile model działania całej branży.
Internet przejął rolę producenta humoru
Drugim powodem jest internet. Kiedy powstawały pierwsze części Scary Movie, kino było jednym z głównych miejsc produkowania popkulturowych żartów. Cytaty z filmów żyły przez lata, a parodie potrzebowały miesięcy przygotowań. Dziś ten proces wygląda zupełnie inaczej.
TikTok, Instagram czy X reagują na wydarzenia niemal natychmiast. Memy powstają w ciągu kilku godzin od premiery filmu, wystąpienia polityka czy gali rozdania nagród. Zanim scenarzysta skończy pisać scenę, internet zdąży stworzyć setki własnych interpretacji. To sprawia, że kino przestało wyznaczać rytm humoru. Coraz częściej jedynie próbuje za nim nadążyć.
Czy poprawność polityczna naprawdę zabiła komedię?
To argument, który regularnie wraca w debacie o współczesnym kinie. Twórcy nowego Scary Movie przekonują, że chcą „anulować cancel culture” i wrócić do humoru, w którym „wszyscy są równymi celami żartów”. Jednocześnie trudno uznać polityczną poprawność za jedyne wyjaśnienie kryzysu gatunku.
W ostatnich latach ogromne sukcesy odniosły seriale i stand-upy, które nadal poruszają kontrowersyjne tematy. Produkcje takie jak The White Lotus, The Bear, Hacks czy występy komików pokroju Nikki Glaser, Shane’a Gillisa czy Ricky’ego Gervaisa pokazują, że publiczność wciąż akceptuje odważny humor. Zmieniło się natomiast oczekiwanie wobec jego jakości. Żart oparty wyłącznie na obrażaniu konkretnej grupy przestał wystarczać. Widzowie oczekują czegoś więcej niż prowokacji dla samej prowokacji.
To zresztą jeden z zarzutów wobec nowego Scary Movie. Wielu krytyków zwraca uwagę, że film częściej odwołuje się do nostalgii i dawnych schematów niż proponuje nowy sposób opowiadania o współczesnej kulturze.
Nie ma już jednej publiczności
Być może największa zmiana dotyczy jednak samych odbiorców. Na początku XXI wieku miliony ludzi oglądały te same filmy, seriale i programy telewizyjne. Dziś kultura jest znacznie bardziej rozproszona. Jedni spędzają czas na TikToku, inni oglądają YouTube, jeszcze inni śledzą stand-up, podcasty albo transmisje na Twitchu. Każda z tych społeczności tworzy własne żarty, własne odniesienia i własny język.
Efekt jest prosty. Coraz trudniej stworzyć film, który jednocześnie rozbawi licealistę, trzydziestolatka wychowanego na American Pie i sześćdziesięciolatka pamiętającego Nagą broń. Komedia nie straciła odwagi. Straciła wspólną publiczność.
Czy kino może jeszcze odzyskać humor?
Powrót Scary Movie jest ciekawy właśnie dlatego, że pokazuje skalę tej zmiany. Film nie konkuruje już z innymi komediami. Konkuruje z TikTokiem, memami, YouTube’em i tysiącami twórców publikujących nowe żarty każdego dnia. To znacznie trudniejszy przeciwnik niż polityczna poprawność.
Dlatego przyszłość komedii prawdopodobnie nie będzie polegała na powrocie do żartów sprzed dwudziestu lat. Będzie wymagała znalezienia nowego języka, który potrafi opowiedzieć o współczesnym świecie równie trafnie, jak kiedyś robiły to Scary Movie, Superbad czy The Hangover.
I być może właśnie to jest największe wyzwanie dla kina. Nie odzyskać możliwość obrażania wszystkich. Odzyskać zdolność rozśmieszania ludzi, którzy żyją już w zupełnie różnych światach.