Czy wszyscy zaczynamy wyglądać tak samo? AI face, medycyna estetyczna i koniec unikalnej twarzy
Jeszcze kilka lat temu mówiło się o „Instagram face”. Dziś coraz częściej pojawia się nowe zjawisko: AI face. To twarz, która wygląda perfekcyjnie, ale coraz trudniej powiedzieć, do kogo naprawdę należy.
Nie chodzi wyłącznie o medycynę estetyczną. Chodzi o świat, w którym filtry, generatywna sztuczna inteligencja, algorytmy i media społecznościowe zaczynają promować ten sam zestaw rysów twarzy. Efekt? Indywidualność coraz częściej przegrywa z przewidywalnością.
Od Instagram face do AI face
Kilka lat temu świat beauty zdominowało pojęcie Instagram face. Dziennikarze opisywali je jako twarz o pełnych ustach, mocno zarysowanych kościach policzkowych, idealnej cerze i charakterystycznym kocim spojrzeniu. Niezależnie od pochodzenia czy wieku, wiele influencerek zaczynało wyglądać zaskakująco podobnie. Dziś ten ideał ewoluuje.
Generatory obrazów tworzą twarze o niemal laboratoryjnej symetrii. Skóra nie ma porów. Oczy są odrobinę większe niż w rzeczywistości. Linia żuchwy jest wyraźna, ale nie przesadzona. Nos wydaje się perfekcyjnie proporcjonalny. To estetyka, która nie istnieje w naturze, ale coraz mocniej wpływa na nasze oczekiwania wobec prawdziwych ludzi. Badacze zwracają uwagę, że obrazy generowane przez AI mogą wzmacniać nierealistyczne standardy urody, ponieważ pokazują twarze pozbawione naturalnych niedoskonałości.
Medycyna estetyczna nie jest problemem. Problemem jest jeden ideał
Łatwo wpaść w pułapkę prostego wniosku, że wszystkiemu winna jest medycyna estetyczna. To byłoby zbyt łatwe. Botoks, kwas hialuronowy, laseroterapia czy zabiegi poprawiające jakość skóry pomagają wielu osobom czuć się lepiej we własnym ciele. Same w sobie nie prowadzą do utraty indywidualności.
Problem pojawia się wtedy, gdy wszyscy proszą o podobny efekt. Lekarze medycyny estetycznej coraz częściej mówią o pacjentach, którzy przychodzą z wygenerowanymi obrazami albo zdjęciami przefiltrowanych twarzy jako wzorem do naśladowania. To zjawisko bywa określane jako „filter face” lub „Snapchat dysmorphia”, czyli chęć upodobnienia się do cyfrowo poprawionej wersji siebie. To już nie kopiowanie konkretnej celebrytki. To kopiowanie algorytmu.
Dlaczego wszyscy chcemy podobnych twarzy?
Odpowiedź kryje się w sposobie działania platform społecznościowych. Algorytmy nagradzają obrazy, które przyciągają uwagę w ułamku sekundy. Twórcy obserwują, jakie kadry osiągają najlepsze wyniki, a następnie świadomie lub nieświadomie zaczynają je powielać. Marki wybierają podobne twarze do kampanii. Fotografowie retuszują zdjęcia według tych samych wzorców.
Powstaje zamknięty obieg. Im częściej widzimy określony typ urody, tym bardziej wydaje się on „normalny”. A skoro wydaje się normalny, zaczynamy uznawać go za pożądany.
Nieprzypadkowo marki kosmetyczne coraz częściej odchodzą od przesadnego retuszu i pokazują modelki z piegami, zmarszczkami czy naturalną teksturą skóry. Glossier, Fenty Beauty, Merit Beauty, Rhode czy Rare Beauty budują komunikację wokół autentyczności, choć każda robi to na własny sposób.
Paradoks: najbardziej luksusowa staje się niedoskonałość
Moda już wcześniej przeszła podobną drogę. Po latach perfekcyjnego minimalizmu wróciły ubrania z charakterem, przeskalowane sylwetki i rzeczy, które nie próbują podobać się wszystkim. Beauty wydaje się podążać w tym samym kierunku. Coraz większą popularność zdobywa makijaż typu lived-in beauty, romantyczny goth czy skinimalism. Łączy je jedno: nie próbują wymazać każdej oznaki indywidualności.
W świecie, w którym coraz więcej twarzy wygląda podobnie, piegi, asymetria uśmiechu, charakterystyczny nos czy zmarszczki mimiczne mogą stać się tym, czym dla mody są dziś archiwalne ubrania. Czymś niepowtarzalnym.
AI może zmienić nie tylko obrazy, ale nasze wyobrażenie o pięknie
Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądała twarz idealna za pięć lat. Wiemy natomiast, że sztuczna inteligencja coraz mocniej wpływa na to, co oglądamy każdego dnia. Jeśli większość obrazów będzie tworzona lub poprawiana przez algorytmy, granica między rzeczywistością a estetycznym wzorcem stanie się jeszcze bardziej płynna. Być może największym luksusem przyszłości nie będzie idealna twarz. Będzie nią twarz, której nie da się pomylić z żadną inną. Być może najpiękniejszą cechą przyszłości będzie to, że nie da się jej skopiować.”